Site icon blog o kotach

O BLOGU I KOTACH

 

W grudniu 2017 r. w moim życiu pojawiła się Sasza. Malutkie, zaledwie 6 tygodniowe kociątko potrzebowało opieki i miłości. Pierwsze wizyty u weterynarza, kompletowanie wyprawki, wybieranie jedzenia przypomniały mi, jak z wieloma sprawami musi zmierzyć się nowy opiekun kota.

Tak właśnie zrodził się pomysł na założenie Kotuszkowa – miejsca, w którym można znaleźć odpowiedzi na temat odpowiedniego żywienia i pielęgnacji kotów, zapoznać się z nowościami na rynku zoologicznym oraz uzyskać pomoc w przypadku licznych problemów i wątpliwości.

Koty

Pomimo, że dom w którym dorastałam zawsze był pełen zwierząt od kiedy pamiętam marzyłam o kocie. Niestety testy alergologiczne w wieku 7 lat potwierdziły przepuszczeniach moich rodziców: alergia na koty i roztocza.

Każdy kontakt z mruczkami kończył się kichaniem, łzawieniem oczu i czerwonymi swędzącymi plamami na rękach czy szyi.
W oparciu o konsultacje z lekarzem została podjęta decyzja o odczulaniu podskórnym, czyli regularnych zastrzykach przez okres kilku lat.

Z czasem leczenie zaczęło przynosić realne efekty i przygotowania do pojawienia się nowego domownika zajmowały dużą część mojego dziecięcego życia. Kupowany w tym czasie magazyn Kocie Sprawy i książki o kotach były pierwszymi skarbnicami wiedzy.

Bala (2004 r.)

Po zakończonej terapii zaczęliśmy poszukiwać odpowiedniej hodowli kotów. Jak dziś pamiętam telefon taty: Kochanie, a co myślisz o kocie egzotycznym? Wreszcie nastąpił ten dzień wyjazd do Poznania i odebranie najpiękniejszej jaką kiedykolwiek widziałam puchatej, białej kulki. Bala okazała się bardzo dystyngowanym i humorzastym kotem, ale od razu podbiła serca wszystkich domowników.

Binek (2008 r.)

Wracając ze szkoły w grudniowe popołudnie, w pobliżu jednego z większych skrzyżowań w mieście zobaczyłam malutkie rude kociątko biegające po ulicy. Decyzja była natychmiastowa, trzeba je złapać. I tak po godzinie starań, podchodów i nieocenionej pomocy mojego chłopaka udało się. Kocurek pomijając niedowagę i zapalenie uszu nie był w najgorszym stanie fizycznym. Jednak krzywdy jakie doznał ze strony człowieka spowodowały, że Binek pozostał płochliwy i bardzo nieufny w stosunku do każdego poza naszą rodziną.

Sasza (2016 r.)

Grudzień, już od 5 lat poza rodzinnym domem. Mój chłopak (tak ten sam z poprzedniej historii) po pracy przynosi do domu malusieńką koteczkę. Kica biegała przy hali magazynowej. Uniknęła rozjechania przez tira przywożącego dostawę dzięki wytrwałości w łapaniu kilku pracowników. Szybka wizyta u weterynarza wykazała, kicia ma dopiero 6 tygodni, waży 650 g, zapchlona, zarobaczona, ropny wyciek z oczu i zaawansowany świerzb w uszach. Koteczka rozkochała nas w sobie już po kilku dniach.

Aisza (2019 r.)

Koteczka odłowiona z lokalnej piekarni, która już planowała pozbycia się ,, problemu”. Weterynarz ocenił jej wiek na około 7 miesięcy. Niedożywiona, ciężarna, z połamanym ogonem. Zupełnie bezproblemowo wtopiła się w naszą rodzinę. Nieustannie szuka kontaktu z człowiekiem lub innymi kotami. Uwielbia się bawić i przytulać.

Elza (2019)

6 grudnia otrzymałam telefon z lokalnego TOZu, z którym współpracuję jako dom tymczasowy, czy mogę zająć się porzuconą koteczką. Przyjechała 3 miesięczna, malutka, biała kuleczka. Poza lekkim niedożywieniem i świerzbem w uszach czuła się całkiem dobrze. I w sumie nie wiem, jak to się stało, ale kiciunia już po kilku dniach rozkochała mnie w sobie do tego stopnia, że zapadła decyzja o adopcji. Elza urzeka swoją łagodnością i całkowitym wpatrzeniem w opiekuna. A na dodatek praktycznie od razu dogadała się z resztą kotów.

Mija (2021 r.)

Po kilku miesiącach poszukiwania pieska do adopcji znaleźliśmy Miję. 8 letnia suczka rasy chihuahua. Mała jest niesamowitym psiakiem. Delikatnym, spokojnym, bezproblemowo żyjącym z kotami. Boi się jeszcze wielu rzeczy, ale każdego dnia robimy krok do przodu.

Exit mobile version